Chleb jest wspaniałym początkiem. Dlatego też pierwszy odcinek mojego podcastu jest właśnie o chlebie, chlebem inauguruję też blogową sekcję z przepisami.

Przepis na chleb ulubiony pochodzi z książki Jeffreya Hamelmana “Chleb” i jest stosunkowo prostym chlebem foremkowym – odpada więc, trudne dla wielu debiutantów, czasochłonne wyrabianie, składanie i formowanie chleba. Można go wyrobić rękami (choć ostrzegam, że ciasto dość mocno się klei), wielką łychą, thermomixem, maszyną do chleba albo zwykłym mikserem z hakami do ciasta.

To chleb, który piekę przynajmniej raz w tygodniu, bardzo często od razu dwie foremki z podwójnej porcji składników. To chleb pszenno-żytni, a właściwie żytnio-pszenny, bo to mąki żytniej jest w nim więcej (66%). Jest bardzo smaczny i długo utrzymuje świeżość, smakuje nawet trzeciego i czwartego dnia po upieczeniu!

Ilości składników podaję w delikatnym zaokrągleniu, kuchenna waga jest jednak niezbędna. Proporcje mają ogromne znaczenie w procesie produkcji chleba, nawet 20g robi różnicę i daje inny efekt końcowy.

ZACZYN.

  • 180 g mąki żytniej (typ 720)
  • 150 g wody
  • 2 łyżki zakwasu żytniego


Zaczyn na chleb nastawiamy wieczorem, mieszamy wszystkie składniki
w szklanej lub plastikowej misce drewnianą łyżką – kilka ruchów, do połączenia. Miskę przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w umiarkowanie ciepłe miejsce.

CHLEB WŁAŚCIWY

  • 115 g mąki żytniej (typ 720)
  • 150 g mąki pszennej (typ 650 i wyższe)
  • 200 g wody
  • łyżeczka drożdży w proszku
  • łyżeczka soli
  • + wcześniejszy zaczyn


Po ok. 14 godzinach (zwykle rano) zaczyn powinien zwiększyć swoją objętość, na jego powierzchni powinniśmy widzieć małe dziurki. Dodajemy do niego pozostałe składniki i wyrabiamy całość. Opcjonalnie do chleba możemy dodać kilka łyżek ulubionych ziaren – np. słonecznik czy pestki dyni. Odstawiamy na 30 minut.

Ciasto po przełożeniu powinno zajmować 1/2 foremki.

Keksówkę (moja ma 12×25 cm, można użyć większej, wtedy chleb będzie niższy) smarujemy cienko olejem i posypujemy delikatnie dowolnymi otrębami. Łyżką przekładamy ciasto. Możemy posypać je tym na co mamy ochotę – ja kocham czarnuszkę, ale sprawdzą się każde ziarna, można też delikatnie posypać wierzch mąką.

Odstawiamy foremkę we względnie ciepłe miejsce i czekamy, aż chleb urośnie
– mniej więcej centymetr poniżej krawędzi foremki. Ile czekamy? Zależy! Jeśli
w domu jest ciepło (upalne lato albo zima + grzejniki) wyrasta już po 40 minutach, czasem trzeba poczekać nawet 2 godziny.

Piekarnik nagrzewamy do 230 stopni. Gdy chleb jest gotowy do pieczenia delikatnie zaparowujemy piekarnik – można to zrobić spryskiwaczem do kwiatków (kilka psiknięć wody do wnętrza piekarnika) albo wstawiając na półkę małe naczynie (dowolne! kokilka, formeka na babeczkę, cokolwiek!)
z wrzątkiem. Do takiego piekarnika wstawiamy chleb i pieczemy go 35-40 minut. Jeśli zobaczymy, że się zanadto przypieka z wierzchu możemy go przykryć folią aluminiową.

Wiecie, że czarnuszka to po angielsku “nigella” :D?

WAŻNE! Chleb trzeba dość szybko wyjąć z foremki po upieczeniu i odstawić
do stygnięcia – na kratce, ruszcie do piekarnika (żeby powietrze dochodziło
od spodu, jak nie macie to po prostu postawcie go na drewnianej desce),
w przeciwnym razie robi się wilgotny.

Warto poczekać z próbowaniem aż wystygnie, choć wiem że nie jest to prosta sprawa 🙂 Naprawdę, chłodny jest jeszcze pyszniejszy!

SMACZNEGO! I dajcie znać, jak Wam poszło!

PS. Jeśli nie macie zakwasu, a jesteście z Krakowa – piszcie, chętnie podzielę się swoim. Możecie go też w prosty sposób samodzielnie wyhodować.

Comments (1)
  1. Pingback: Jak wyhodować własny zakwas i nie zwariować? - zabawy jedzeniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *