Sam. Z solą. Z czosnkiem. Z koperkiem. Na ciepło. Na zimno. W każdej ilości. Bób. Bobek. Bober. Polskie pistacje. Strączek mój umiłowany. Sezon na polski bób w pełni, zaspokoiłam już pierwszy głód bobu saute i zaczynam kombinować. Prócz tego bowiem, że bób sam smakuje wspaniale to jest też dobrą bazą do innych dań. Przychodzę do Was z trzema pomysłami na bób, każdy z trochę innej bajki, a wszystkie godne wypróbowania – są kluseczki, pasta do smarowania i bób na azjatycką modłę, który może robić za pyszną sałatkę.

BAZA

Wszystkie przepisy wymagają ugotowanego bobu. Ja bób zwykle gotuję w porządnie osolonym wrzątku. Młody wymaga bardzo krótkiej obróbki – po 5 minutach jest już gotowy. Im jest starszy tym gotować trzeba go dłużej – najlepiej wyciągnąć jedno ziarenko i po prostu spróbować. Do kluseczek i pasty spokojnie można wykorzystać bób mączysty, który średnio już smakuje sauté!

BOBINIOKI/BOBYTKA/BOBICZKI

Czyli bobowe kluseczki przypominające kopytka czy gnocchi, pomysłów na nazwę było wiele, każdy może je określić tak jak mu się podoba!

Składniki:

– 300 g ugotowanego i wystudzonego bobu
– 5-7 łyżek mąki pszennej
– 1 jajko
– sól i pieprz

Praską do ziemniaków rozgniatamy bób na miazgę (można też widelcem, nie polecam blendera, bo masa będzie zbyt mazista). Dodajemy mąkę, jajko, sól i pieprz, wyrabiamy masę. Będzie się lepić, ale nie dosypujemy za dużo mąki, bo bobytka wyjdą zbyt twarde. Osypujemy sobie łapki mąką, rzucamy masę na stolnicę i w zależności od fantazji kulamy okrągłe kluseczki albo robimy wałeczek i kroimy go w romby. Można gotowe kluski schłodzić na deseczce w lodówce albo od razu rzucać na osolony wrzątek. Gotujemy je dosłownie minutę od momentu wypłynięcia na powierzchnię.

Z czym to jeść? Jak to kluseczki – z sosem albo jako dodatek do dania głównego. Ja uwielbiam polewać je masłem z podsmażonym czosnkiem, do tego odrobina parmezanu, bazylii i jesteśmy w niebie!

PASTA Z BOBU

Wyśmienite smarowidło, banalnie prosta alternatywa dla hummusu! Wyśmienita na świeżym chlebie i jako dodatek do pieczonych warzyw.

Składniki:

– ugotowany bób (ilość zależy od tego ile chcecie pasty, na początek proponuję miseczkę czyli ok. 250 g)
– oliwa (kilka łyżek)
– sok z cytryny (łyżeczka)
– czosnek (ząbek)
– sól i pieprz

Wyjątkowo nie podaję precyzyjnych ilości, bo wszystko zależy od Waszych upodobań smakowych – moje proporcje macie w nawiasie. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera, miksujemy i już. Jeśli pasta jest za gęsta możemy dodać odrobinę wody. Smak można dowolnie podkręcać – dodać chilli, kumin, suszone pomidory, pestki… Co dusza zapragnie!

BÓB PO AZJATYCKU

Składniki:

– 500 g ugotowanego bobu

na sos:

– dwie łyżki neutralnej w smaku oliwy lub oleju
– łyżka masła orzechowego
– sok z ćwiartki limonki
– pół łyżeczki sosu sojowego
– ząbek czosnku

do podania:

– dymka
– kilka łyżek sezamu
– natka pietruszki, ewentualnie kolendra

Składniki sosu mieszamy ze sobą. Jeśli chcemy zjeść na ciepło to bób w skórkach mieszamy z sosem, posypujemy posiekaną dymką (i kolendrą jeśli lubicie) i uprażonym na suchej patelni sezamem. W wydaniu na zimo bób po ugotowaniu przelewamy lodowatą wodą (to powstrzymuje proces gotowania i pozwala zachować przepiękny zielony kolor), po wystudzeniu obieramy ze skórek i mieszamy z sosem i dodatkami.

Zdjęcia, na których widzicie mnie i zdjęcie okładkowe tego wpisu są autorstwa Niny Kupis.

Comments (1)
  1. Uwielbiam bób, ale tak bardzo nienawidzę go obierać, że zawsze jem go gotowanego ze skórką. Przepisy wyglądają ekstra… gdyby nie to obieranie. Masz jakiś magiczny sposób na ułatwienie tej czynności?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *